TRÓJKĄT WARSZAWSKI
Plac, na którym się to zaczęło07:10
Siedem numerów i pełna obsada podana wprost do ucha, jakby prowadził nas ktoś, kto właśnie skończył pisać konspekt. Bo tak to zresztą wygląda. Narrator sam mówi, ile tygodni chodził za tymi dwojgiem i po co. My mieliśmy wtedy swoje dwadzieścia parę lat i braliśmy to za historię o miłości, którą ktoś nam wreszcie opowiedział naszym językiem i naszymi ulicami.
Dziś słychać w tym coś innego. To jest opowieść o robieniu z cudzego wieczoru materiału, i nikt tego nie ukrywa: zapowiedź publikacji stoi w tekście, w czasie przyszłym. Piotr dostaje imię przy okazji, bo pasuje do rymu. Przez jedenaście lat nikt tego zdania nie odwoła, a w 2025 to samo imię posłuży za login.
Posłuchaj, kto tu właściwie mówi. Raz narrator, raz trzecia osoba z chórem, a w jednym numerze sam Piotr, który dostaje własną zwrotkę i przyznaje, że nie wie, skąd ma ksywę. To ostatni raz, kiedy odzywa się samodzielnie.
EP-ka podaje własną metodę: obserwacja z ulicy, notes, zapowiedź publikacji.
tekstoweImię głównego rywala zostaje w tekście nadane z powodu technicznego, dla rymu.
tekstoweNasz odczyt: to nie jest płyta o trójkącie, tylko o tym, kto trzyma pióro. Trójkąt jest tematem, władza nad opowieścią jest treścią.
nasz odczyt

Poznaj Piotra, mnie i mą eks.
Obsada podana w pierwszym numerze, jak w didaskaliach.
I stąd tekst, śledzę ich tak od trzech,
Metoda pracy, podana przez narratora bez ogródek, w drugiej zwrotce debiutu.
Gwoli rymu damy mu na imię Piotrek.
Najczęściej cytowane zdanie w całej sprawie Piotra i jedyne, które mówi wprost, skąd wzięło się imię.
- na tym przystanku
- wsiadaPiotr
Wsiada jako rywal opisany z zewnątrz. Zniknie na jedenaście lat i wróci jako maska.
Jestem Piotr, ale mówią na mnie Łotr.
Trójkąt - wsiadaOna / „ruda”
Przez dekadę będzie opisywana głównie przez to, że jej nie ma i że nie odpisuje. Głos dostanie dopiero w 2025.
Cierpliwość tracę i zdrowie, bo znowu ta ruda pisze.
Trójkąt
widok z okna
Ostatni numer EP-ki wraca do pierwszego wersu tej samej EP-ki i zamyka klamrę po siedmiu utworach. Tramwaj jeszcze nie wyjechał z dzielnicy, a już patrzy na własne odbicie.
To miasto pachnie jak szlugi i kalafiorySzlugi I Kalafiory
To miasto wciąż pachnie jak szlug i kalafior.900729










